Pełna treść newsa
Środa, 15 września 2010 17:14; autor: Redakcja
Nihil novi... [Czytaj więcej]

Obiecaliśmy, że opiszemy temat organizacji meczu derbowego Orlęta Łuków – Orlęta Radzyń. Impulsem do tego była sytuacja z około 30. minuty meczu, kiedy to jeden z dopingujących naszą drużynę kibiców wymagał niezwłocznej pomocy medycznej. Gdyby nie to zdarzenie, na pewno ten, jak i inne przykłady niedbalstwa puścilibyśmy mimo uszu. Wszakże niczym nowym jest taka, a nie inna organizacja meczów na stadionie przy ul. Warszawskiej.

Przejdźmy do opisania zaistniałej sytuacji. Kiedy jeden z kibiców upadł, koledzy natychmiast udzielili mu pomocy wzywając karetkę pogotowia dokładnie o 17:00 i układając poszkodowanego w pozycji bezpiecznej. Do kibiców podszedł jeden z ochroniarzy. O 17:03 oddzwonił policjant pytając o stan kibica. Mówił też, że na stadionie powinna być pomoc medyczna. Zapytany o nią ochroniarz, pokazuje ręką w stronę ulicy Warszawskiej, mając prawdopodobnie na myśli wezwaną karetkę. Po kilku minutach zjawia się ambulans. Nasz kolega znalazł się w karetce o 17:13. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, ale gdyby czekać 13 minut na pomoc w dużo poważniejszej sprawie... Wszyscy do których zwróciliśmy się z pytaniem – dlaczego tak długo trzeba czekać na pomoc medyczną – przerzucali się odpowiedzialnością. I wszyscy utrzymują, że postąpili zgodnie z przepisami. Szkoda, że nie postąpili po prostu "po ludzku".

Należy postawić sobie pytanie, dlaczego na stadionie nie było pomocy medycznej przy prawie 1000 widzów na trybunach oraz niepałających do siebie miłością kibicach obu drużyn? Przy wspomnianym incydencie ochroniarze wykazywali zwyczajną bierność na prośby o pomoc w wezwaniu karetki. Dlaczego też nie poprowadzono karetki krótszą drogą? Nawet przez boisko? Ochrona na stadionie owszem jest, ale skupia się głównie na przeszukiwaniu kibiców przy wejściu czy przypadkiem nie wnoszą niebezpiecznego konfetti (tj. pociętych kwadracików z gazet o wymiarach 2 cm x 2 cm) skrzętnie pozwalając na wnoszenie na obiekt alkoholu oraz wpuszczając osoby nietrzeźwe. Taką dyrektywę wydał jakiś czas temu klub. Wszystko w trosce o … czystość stadionu.

Opisana sytuacja wpisuje się w kanon wpadek organizacyjnych władz klubu i po raz kolejny uświadamia kibiców, że włodarze nie wypełniają swoich obowiązków. Przede wszystkim nieznana jest sytuacja prawna meczu. Jeżeli frekwencja wyniosła 1000 osób, tak jak opisały to lubelskie media, to mecz staje się imprezą masową. Dodatkowo, przyjazd kibiców z Radzynia przemawia za zakwalifikowaniem spotkania jako tzw. imprezy o podwyższonym ryzyku, co automatycznie zwiększa obowiązki i zakres odpowiedzialności organizatora takiego meczu.

Nie wnikając dalej w aspekty prawne należy dodać, że na stadionie przy ul. Warszawskiej kibice czy to siedzący na trybunie, czy dopingujący w tzw. „klatce” nie mają możliwości skorzystania z toalety! Za czasów III ligi, aby spełnić wymogi licencji ustawiono przenośne toalety. Szkoda tylko, że władze zapomniały, iż takie przepisy obowiązują także szczebel niżej. Załatwianie swoich potrzeb następuje na końcu trybuny i jest to obrazek wyjęty niczym z B-klasy, kiedy to boisko szczęśliwie znajduje się obok lasu. Co więcej, na sektorze dla dopingujących kibiców po raz kolejny nie zostały usunięte betonowe pozostałości krzesełek. Całe szczęście, że jeden z kibiców, który wymagał pomocy medycznej upadł na ziemię tuż obok takiego słupka. Strach pomyśleć o czarnym scenariuszu. Podczas poprzednich meczów nie można się było doszukać też chłopców do podawania piłek. Czyżby wśród juniorów trudno było znaleźć ochotników do pomocy w czasie meczu? Może w ramach rekreacji rządzący klubem powinni biegać za linią końcową boiska? Dodać należy do tego panujący wszędzie brud i nieporządek. Całe szczęście, że środowe popołudnie było słoneczne bo próba siadania brudnych krzesełkach w czasie deszczu jest z góry skazana na porażkę, a tak można podłożyć kawałek walającej się po stadionie makulatury i w oglądać mecz w pozycji siedzącej. Wspomnianego wcześniej konfetti wnosić nie można, bo ciężko się to rzekomo sprząta. Niestety pozostałości po np. ziarnkach też się pewnie źle sprząta, bo nie znikają spod krzesełek. Ale to jeszcze nie wszystko. Kolejnym uchybieniem jest… brak regulaminu stadionu! Kibice nie są świadomi swoich praw i obowiązków. Nie wiedzą kto jest zarządcą obiektu i do kogo można zgłaszać swoje uwagi. Znając  pomysłowość naszych działaczy stadion mógł zostać zarejestrowany jako hala sportowa ze ścianami i dachem w trakcie budowy…

Nieprzyzwoitością z byłoby kolejne rozpisywanie się o rozpadających się barakach czy wytykaniu kolejnych oznak nieporządku. Miejmy nadzieję, że zarządcy obiektu, kimkolwiek oni są (a uwierzyć trzeba, że ciężko jest ustalić ich tożsamość) postąpią w sposób profesjonalny z poszanowaniem miejsca spędzania wolnego czasu kibiców i ich własnego. Kazus Unii Bełżyce – na której stadionie nie było ani jednego ochroniarza i interwencja władz LZPN w tej sprawie – każe sądzić, że władze związkowe interesują się stanem stadionów swoich członków. Liczmy się z tym, że tak samo będzie w Łukowie!

Jest jeszcze jedna kwestia - podejście władz klubowych. Być może są takie a nie inne przepisy, ale dyrektor Waldemar Bącik obejmując ponownie stanowisko ponad 3 lata temu zapewniał wszystkich o budowie klimatu na Orlętach, promocji klubu i poprawieniu atmosfery. Przepisy przepisami, ale skoro dyrektorowi tak bardzo – jak lubi mówić – zależy na Orlętach, z własnej inicjatywy powinien dbać o to by wszystko było w jak najlepszym porządku, i by kibice chcieli przychodzić na stadion. Powtarzamy – własna inicjatywa! Nawet prowizoryczny punkt medyczny z przeszkoloną osobą byłby w tej sytuacji na miejscu. Czy zamiast jednego z wielu ściągniętych policjantów nie mogło być jednego ratownika? Albo czy coś wielkiego by się stało, gdyby zatrzymano mecz i pomocy udzielił jeden z medyków z ławek rezerwowych? Bo „opieka jest dla zawodników nie dla kibiców” jak to w swoim dobrze znanym tonie potrafił powiedzieć Tadeusz Kurek? Nie życzymy nigdy panu kierownikowi by się znalazł w takiej sytuacji, że mając pomoc o krok, ktoś nie chciał mu jej udzielić. Życzymy natomiast panu Kurkowi więcej dystansu, by nie podzielił losu słynnych piłkarzy, którzy po zakończeniu kariery rozmienili swoje dobre imię na drobne. Nikt mu nie odbierze tego jakim był piłkarzem i ile się poświęcał dla Orląt. Zawsze można było stawiać go za wzór. Ale musi też pamiętać, że czas nie stoi w miejscu. Na stadion przychodzą coraz młodsi ludzie i mogą już nie pamiętać zawodnika Kurka, tylko kierownika Kurka. A to robi różnicę. Traktowanie kibiców jak ludzi drugiej kategorii nie przystoi pracownikowi, który nosi na piersi herb Orląt Łuków – klubu z blisko 90 letnią tradycją. I nie chodzi tu tylko o najzagorzalszych fanów z końca trybuny. Na poprzednich meczach mieliśmy też inne incydenty z wszystkimi widzami przychodzącymi na stadion.


Dyrektor Waldemar Bącik w czerwcu opowiadał jak to z bólem serca musiał odwołać mecz z Chełmianką. Od tamtej pory jak widać niczego się nie nauczył. A my ciągle przypominamy o haśle „klimatu na Orlętach”. Traktowanie widzów na stadionie jako gorszych sobie to nic nowego na naszym podwórku i nie chodzi tylko o miejscowych. Kilka derbów wstecz doświadczył tego min lokalny dziennikarz (nota bene z Radzynia), chcący przeprowadzić wywiady pomeczowe z przedstawicielami drużyny. To jak został potraktowany chluby nam nie przynosi.
Skoro pracownicy klubu za nic nie są odpowiedzialni, to po co są? Co mogą? To pytania retoryczne, tak jak pytania o zmiany. Obecna rzeczywistość chyba po prostu przerasta możliwości organizacyjne niektórych ludzi.


Zagadka - Co przedstawia zdjęcie poniżej?



Odpowiedź:
Fragment rozpadających się baraków mieniących się nazwą hali. Krzaki zasłaniające garaż będący składzikiem na różne narzędzia i sprzęty oraz hit - ogrodzenie z drutu kolczastego i starych betonowych przęseł. Płot w przeszłości był cały betonowy, niestety gdy się rozpadł mądre głowy z klubu, brakujące elementy uzupełniły drutem kolczastym. Cudo architektoniczne. Projektantowi i zarządcy zapewne należy się medal.

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał