Pełna treść newsa
Środa, 2 września 2009 18:19; autor: Bartlomeo
Orion Niedrzwica - Orlęta Łuków 2:1 (1:1)

Orlęta przegrały dziś w Niedrzwicy z miejscowym Orionem 2:1. Bramkę dla naszego zespołu zdobył Rusłan Agafonovs. To juz 18 mecz z rzędu bez wygranej na wyjeździe. Więcej o meczu wkrótce.

 

IV liga, 2 września 2009, 16:00 - Niedrzwica
Orion Niedrzwica - Orlęta Łuków 2:1 (1:1)
Piwowarski 39 (karny), Gorczyca 78  -  Agafonovs 19

Orlęta: Kuśnierenko - Szlaski (38 Gryczka), Fortuna, Izdebski, Ozygała - Matuszewski(78 Lasota), Wryk, Grula (84 Karolkiewicz), Sudowski - Agafonovs, Gaj (60 Kiryło)

Orion: Kozłowski - Feliński, Kosidlak, Piwowarski, Kusmierz (26 Golisz) – P. Gorczyca, Węgorowski (46 Kura), Olko, Witek (64 Szymuś) – Boguszewski (87 Żarnowski) , Gutek

Widzów: 80

Sędzia: Rękas

Żółte kartki: Kura, Feliński  - Wryk, Fortuna,Izdebski (Orlęta)

Czerwona kartka: Feliński (za drugą żółtą) 90 minuta

Zapis Relacji Live tutaj (kliknij)

Relacja:

Pomimo tego, że Orlętom początek sezonu idzie jak po grudzie liczyliśmy, że w Niedrzwicy nastąpi przełamanie fatalnej wyjazdowej passy. Nic z tych rzeczy. Łukowianie zagrali kolejny kiepski mecz. Braki w koncentracji wykorzystali miejscowi i punkty zostały w Niedrzwicy. Ale po kolei.
Orion, którego siedziba jest Niedrzwicy Dużej, swoje mecze rozgrywa w nieodległej Niedrzwicy Kościelnej. W składzie zobaczyć można znane nazwiska z lubelskich boisk – mianowicie Piotr Boguszewski i Andrzej Gutek. Zawodnikiem Orionu też jest Piotr Kucharski, który swego czasu grał  w Orlętach, ale obecnie leczy kontuzje.
Miejscowi rozpoczęli mecz z respektem dla Orląt. W pierwszych minutach to goście głównie konstruowali akcje, chociaż to określenie jest nieco na wyrost. Kilka razy strzelał Rusłan Agafonovs, było kilka prób z dystansu, bez większego zagrożenia. W 19 minucie wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem. W środku boiska świetny przechwyt wykonał Piotr Fortuna, po czym oddał piłkę Pawłowi Szlaskiemu. Łysy posłał długą piłkę do Rusłana. Łotysz pięknym strzałem z powietrza z pół woleja uderzył w dalszy róg bramki Orionu. Miejscowi do końca meczu z uznaniem przypominali o tej bramce. W dalszej części meczu wydawało się, ze Orlęta kontrolowały grę. Były rzutu wolne, było kilka akcji ofensywnych. Gra może nie toczyła się w szaleńczym tempie ale przynajmniej goście zadowoleni byli z wyniku. Niemiło zrobiło się w 34 minucie. Najpierw kontuzji doznał Paweł Szlaski i po kilku chwilach opuścił boisko, a w 39 Orion miał rzut karny. Gospodarze wykonywali rzut wolny z prawej strony. W walce w polu karnym Maciej Wryk bezsensownie pociągał rywala za koszulkę i sędzia odgwizdał jedenastkę. Pewnym egzekutorem okazał się Piwowarski. Sytuacja ta wyraźnie zmieniła obraz gry ale o tym mieliśmy przekonać się dopiero po przerwie. Jeszcze przed zmianą stron wszystkich zaskoczyć mógł Paweł Sudowski. Lewy pomocnik Orląt otrzymał piłkę na linii pola karnego, obrócił się w stronę bramki i huknął z woleja ale wysoko nad bramką. Okazja była przednia.
Początek drugiej części i wydawało się, że Orlęta przycisną rywala. Niestety akcje kończyły się najczęściej na linii obrony przed polem karnym. Strzały z dystansu były anemiczne, a dostępu do „szesnastki” szczelnie bronili defensorzy Orionu.
Po pierwszym kwadransie akcje zaczął stwarzać Orion. Najpierw napastnik pomylił się nie wiele w 62 minucie i lobując Kuśnierenke przelobował też bramkę. Minutę później białoruskiego bramkarza uratował słupek! W odpowiedzi gola szukały Orlęta ale raziły nieporadnością w przeprowadzaniu kontr. Widząc bezradność pomocników często do środkowej linii wracał się Agafonovs, ale wtedy... brakowało go w ataku i koło się zamykało. W 78 minucie mieliśmy gola dla Orionu. Warto cofnąć się kilkadziesiąt sekund wcześniej. Najpierw przy linii końcowej boiska (przy bramce Orląt) urazu doznał Sebastian Matuszewski. Sędzia gry nie przerwał (uznając prawdopodobnie, ze Matuszewski jest już za linią i tam można mu udzielić pomocy), nie uczynili też tego przy swojej akcji gospodarze. Piłkę przejęły Orlęta i również Sebastian Izdebski nie wybił jej za linię, tylko popędził z nią do ataku. Zakończyło to się stratą i tym razem kontrą ze se strony Orionu. Piotr Ozygała zaspał i nie pokrył Gorczycy, który ze spokojem wpakował piłkę do siatki obok bezradnego Kuśnierenki. Po bramce Orion nie zwolnił, dwukrotnie się zagotowało w naszym polu karnym, a raz bramkarz wybijał piłkę na poprzeczkę.
W ostatnich minutach gospodarze zastosowali jednak obronę Częstochowy. Kończyło to się serią rzutów wolnych dla Orląt. Z kilku pozycji przymierzał Ozygała, ale tego dnia kompletnie uderzenia mu nie wychodziły. W 90 minucie jeden z zawodników Orionu dostaje czerwoną kartkę i postanawia chyba nabrać sędziego i nie schodzi z boiska. Czujnością wykazuje się boczny i ostatnie minuty Orlęta w przewadze. Wreszcie w doliczonym czasie gry Ozygała miał najlepszą okazję. Rzut wolny z 17metrów i też się nie udało. Jeszcze Izdebski próbował symulować karnego ale na nic to się zdało.
Punkty zostały w Niedrzwicy.

Orlęta w każdym meczu tracą bramkę, mało strzelają, często z przypadku. Największy problem tkwi chyba jednak w linii pomocy, która nie jest ani wsparciem dla obrony, ani dla ataku. Obrońcy mają dużo pracy bo rywale nie napotykają oporu w środku boiska. Natomiast napastnicy otrzymują mało piłek, a jak już to daleko od bramki. I koło się zamyka.

Następny mecz w sobotę z Lublinianką.

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał