Pełna treść newsa
Czwartek, 14 lipca 2011 18:18; autor: Dev
Podsumowanie sezonu 10/11. Znowu się nie udało

Zaczynając podsumowanie sezonu 2010/2011 w wykonaniu piłkarzy Orląt Łuków nie za bardzo wiadomo od czego zacząć. W grudniu przedstawialiśmy rundę jesienną i do tego już wracać nie będziemy. Skupmy się na wydarzeniach z zimy i wiosny 2011. Po pierwsze realia nie były łatwe, ale po drugie celu jakim dla Orląt powinna być III liga, drugi rok z rzędu nie udało się zrealizować. 

Nowym prezesem Orląt został w grudniu Zbigniew Biaduń i otrzymał zadanie od burmistrza Dariusza Szustka uporządkowanie spraw klubowych. O organizacji, zadłużeniu, brakujących dokumentach itd. pisaliśmy już wiele razy. Walne Zebranie Członków wybrało nowy Zarząd. Za drużynę odpowiadać mieli Adam Kulik (kierownik sekcji), Dariusz Solnica (kierownik drużyny) oraz przede wszystkim trener Robert Różański. Szkoleniowiec dostał duże poparcie od prezesa. Najważniejsze, że w ramach zwyczajowych czystek, gdy zmienia się władza, trener nie stracił stanowiska. Budowa drużyny musiałaby odbywać się od nowa. To zadanie nie okazało się jednak łatwym. Przed rundą Orlęta miały tylko 3 pkt straty do Stali Kraśnik (2 miejsce) ale masę własnych kłopotów.  W trakcie przygotowań drużyna zastrajkowała i odmówiła udziału w zajęciach. Piłkarze powoływali się na zaległości za poprzedniej kadencji władz. Pożar udało się ugasić ale tuż przed startem ligi siedmiu zawodników zrezygnowało z gry. Ostatecznie nieugięci pozostali Piotr Ozygała, Maciej Wryk i Paweł Grula. Cała trójka to najbardziej doświadczeni piłkarze ŁKS-u. Ozygałą w rundzie jesiennej wystąpił we wszystkich meczach w pełnym wymiarze czasowym, niewiele mniej grał Wryk.  Piłkarze uznali jednak, że nie zadowalają ich nowe reguły i nowe warunki finansowe i postanowili zrezygnować z gry. W trakcie rundy odszedł jeszcze z powodu kontuzji Piotr Łuszczyk, a umowy nie przedłużył Patryk Romaniuk. Tego ostatniego można nazwać podróżnikiem, bo jak dotąd w swojej karierze bardziej skupia się na szukaniu czegoś (tylko czego) i podróżowaniu po różnych klubach i braniu udziału w testach, aniżeli na spokojnym przygotowywaniu się pracy z jednym klubem.

Po stronie wzmocnień mieliśmy kilka nazwisk. Oprócz powrotów: Michał Gryczka (Lesovia Trzebieszów), Krzysztof Skrzymowski (Dwernicki Stoczek Łukowski), Piotr Fortuna (Gręzovia Gręzówka) dołączył do zespołu także Jakub Bulak (z juniorów starszych), Michał Botwina (Bizon Jeleniec) i Krzysztof Kierych (ŁKS Łazy).

Botwina przyszedł do Orląt z kilkunastoma golami w rundzie jesiennej w A-klasie i łatką sporego talentu. Ciepłe słowa także określały solidnego w okręgówce Krzysztofa Kierycha.

Michał Botwina w starciu z majacym ekstraklasową przeszłością Tomaszem Prasnalem ze Stali Kraśnik. /fot.Ł.Prusak (Wspólnota)/

Oprócz sparingów zespół seniorów przebywał na kilkudniowym zgrupowaniu na Zimnej Wodzie. Otwarcie nikt nie powiedział, że celem ma być awans do III ligi. Piłkarze mieli wygrywać spotkania, co miało im się opłacać w postaci premii za zwycięstwa. W czasie całej rundy na stadionie trwały prace, które miały na celu odświeżenie obiektu. Pojawiły się nowe ławki rezerwowych, banery, tablice, krzesełka odzyskały kolor, podobnie elewacje budynków.

Pierwszy mecz ze Stalą Kraśnik odwołano ze względu na pogodę i była to optymistyczna decyzja. Liczono, że dostaniemy więcej czasu na przygotowanie się do walki z tym rywalem.

Inauguracja ligi wypadła nieźle. Mecz z Dwernickim pokazał, że lokalny rywal grać będzie do momentu utraty pierwszej bramki. Potem worek się rozsypie. A że nasze Orlęta strzeliły pierwszego gola dopiero w 60 minucie, to w sumie zdołały zdobyć tylko sześć bramek. Tylko, gdyż jak pokazały późniejsze mecze drużyna ze Stoczka potrafiła ich stracić więcej. Mecz w Stoczku był debiutem dla Bulaka, Botwiny i Kierycha. Ten pierwszy rozegrał całe spotkanie, a pozostali jako rezerwowi przyczynili się do kilku bramek. Sam Kierych strzelił dwie. Bohaterem był jednak autor hat-trica Sylwester Buga.

Tydzień później udaliśmy do Szczebrzeszyna, który zawsze był dla nas trudnym terenem. Roztocze otworzyło nowy stadion i w rundzie wiosennej miało grać wyłącznie na swoim boisku i dorabiać straty z jesieni. Orlęta jednak wygrały, a pierwszą swoją bramkę zdobył Botwina.

Zadyszka przyszła dosyć szybko. Na własnym boisku Orlęta zatrzymał Lewart Lubartów. Drużyna z Lubartowa potem okazała się Rycerzami Wiosny (rok temu to my mieliśmy ten tytuł) i potrafiła wygrać z każdym.

Następnie grając w rezerwowym składzie wyrwaliśmy awans do dalszej rundy Pucharu Polski Sokołowi w Adamowie. I wreszcie nadszedł mecz na który wszyscy czekali. Derby w Radzyniu.

Włodzimierz Lisiewicz zaliczył passę 768 minut bez straty gola. /fot. F.Mularzuk/

Do tego momentu Radzynianie wygrali wszystkie mecz u siebie, a Orlęta, a konkretnie Włodzimierz Lisiewicz nie puścił bramki przez ponad 700 minut. Mecz derbowy wywrócił jednak te statystyki do góry nogami. Po bardzo dobrym meczu jak na IV ligowe warunki padł remis 1:1. I to nasza drużyna w II połowie była bliższa do przechylenia szali na swoją korzyść. Zespół zagrał bardzo dobrze taktycznie, a żaden piłkarz nie odstawiał nogi. I choć zanotowaliśmy tylko remis, trochę wydawał on się dla licznych kibiców z Łukowa remisem zwycięskim.

Niestety w kolejnym meczu praktycznie pogrzebaliśmy swoje szanse na awans. W zaległym spotkaniu w Łukowie, po boksersku wypunktowała nas Stal Kraśnik. W tym meczu nie mógł zagrać Sylwester Buga i to pokazało jaki jest ważny dla naszego zespołu. Ktoś powie, że gdybyśmy wygrali następne mecze do końca rundy to byśmy awansowali. Owszem, ale ten pojedynek z Kraśnikiem podciął nam skrzydła. Wracając do Bugi, był on niekwestionowaną gwiazdą w naszym zespole w rundzie wiosennej. Strzelił aż 11 bramek i nie było nic widać kryzysu jaki przechodził jesienią. Strzelanie bramek nie należało do jego podstawowych zadań, gdyż był sercem zespołu, ale i tak w wielu najważniejszych momentach wyręczał kolegów.

W ramach pokraśnickiej niemocy przegraliśmy kolejny mecz u siebie, tym razem z Włodawianką. Ciężko to było w jakikolwiek sposób wytłumaczyć.

Na otarcie łez w ćwierćfinale Pucharu Polski bardzo pewnie pokonaliśmy u siebie Radzynian. 2:0 w tym meczu to był najniższy wymiar kary. W to co w tym meczu z obroną gości wyprawiali Kiryło, Buga, Gaj i Botwina trudno było uwierzyć. Jednak jak już nadmieniliśmy była to zwyczajnie nagroda pocieszenia. W półfinale z trzecioligowym Podlasiem nie mieliśmy już za dużo do powiedzenia.

W lidze kontynuowaliśmy marsz przez porażki. W Lublinie pokonała nas Lublinianka, gorzej było w Łukowie gdzie komplet punktów zdobyła Sparta Rejowiec pod wodzą doświadczonego Jacka Ziarkowskiego. Na te wyniki na pewno wpływ miały kontuzje i kartki. Ostatecznie pogrążył się Marcin Adamiak (pauza za kartkę Lisiewicza), który spotkań z Podlasiem i Spartą znowu nie mógł zaliczyć do udanych. Do tego stopnia, że w meczu z Orionem debiutował w bramce junior Michał Stępniak. I bramki nie puścił. Dwie za to strzelił Michał Botwina. Od tego meczu już do końca rozgrywek tylko wygrywaliśmy. W sumie sześć zwycięstw plus jedno walkowerem. Szalał Sylwester Buga. W meczu z Huczwą dwukrotnie strzelał celnie z jedenastek, a w meczach z Wieniawą i Unią zapewniał nam zwycięstwa w doliczonym czasie gry. W meczu w Tyszowcach Sebastian Izdebski zdobył gola z ponad 30 metrów. Niestety potem na treningu doznał kontuzji ręki i trzy ostatnie mecze miał z głowy. Kontuzje nie omijały też innych by wymienić tylko Kamila Marciniaka, Krzystzofa Skrzymowskiego, Michała Szewczaka i Pawła Szlaskiego. Trener Robert Różański musiał żonglować składem i pozycjami piłkarzy. Ostatecznie dzięki kompletowy zwycięstw rzutem na taśmę zapewniliśmy sobie 3 miejsce w tabeli. Czyli pierwsze przegrane. Do Stali Kraśnik straciliśmy 6pkt, chociaż po zapewnieniu awansu Kraśniczanie grali już na pół gwizdka, stąd pogrom w Szczebrzeszynie. Pojawiają się głosy, ze gdyby nie głupie wpadki powinniśmy mieć w samej rundzie wiosennej 7 pkt więcej (remis z Lublinianką i zwycięstwa z Włodawianką i Spartą u siebie). Są jednak kontrargumenty. I to bardzo proste. Suma szczęścia musi wyjść na zero. Gdyby nie gole w doliczonym czasie gry Bugi w Lublinie i Bełżycach lub utrzymanie wyniku w Tyszowcach grając całą połowę w 10tkę, moglibyśmy mieć tych punktów tyle co by nie wystarczyło na 6-7 pozycję.

Sylwester Buga na wiosnę miał wyśmienitą formę. /fot. F.Mularzuk/

Oczywiście trzecia lokata to nie jest powód dla dumy dla takiego klubu jak Orlęta. Trzeba to jasno powiedzieć.  Rok temu to Olendra straciliśmy 4 pkt.

Nie było jednak też tak źle by rozdzierać szaty. Wynik okazał się na miarę możliwości kadrowych i finansowych. Wspomniany Olender w III lidze pograł tylko pół roku, a teraz próżno szukać go na piłkarskiej mapie.

Trudno zatem jednoznacznie ocenić postawę piłkarzy. Było kilka jaśniejszych postaci i tu od razu należy wymienić Sylwestra Bugę i Włodzimierza Lisiewicza. Brak któregokolwiek od razu wpływał na grę i wyniki. Na dobrym poziomie grał Michał Szewczak, a jego wartość możemy poznać jeżeli tak jak planuje odejdzie z zespołu. Wtedy przekonamy się ile jest warta łukowska defensywa.

Generalnie najlepiej sprawowali się Ci, którzy występowali najdłużej na boisku. Strzelecki dorobek Artura Gaja w tym sezonie dosyć skromny. Ale to jest Artur Gaj. Piłkarz oddany drużynie, a jak już strzeli bramkę to radości nie ma końca a i pamiętamy ją długo (patrz pucharowe starcie z Orlętami Radzyń). Sytuacja z Pawłem Szlaskim podobna jak z Michałem Szewczakiem. Jeżeli jest zdrowy od niego trener powinien zaczynać ustalanie składu.

Sebastianowie Izdebski i Matuszewski bez większych wzlotów, ale też bez wpadek. Łukasz Kiryło lepiej prezentował się jesienią. Na wiosnę tylko dwie bramki, a pod koniec, gdy okazało się, że zapewne odejdzie z Orląt dostawał szansy tylko na zmianie.

Sytuacja Michała Botwiny i Jakuba Bulaka podobna. Obaj są młodzi, być może zdolni i dołączyli do zespołu zimą, a wiosną grali w pierwszym składzie. Dla obu przeskok odpowiednio z piłki na poziomie A-klasy i ligi juniorów okazał się na pewno znaczący. Nie jednak na tyle aby sobie nie poradzić. Michał strzelił 4 bramki w lidze i 1 w pucharach i miał dobre przebłyski. Kuba natomiast wystąpił w 13 spotkaniach z czego 12 w pełnym wymiarze co dla 16 latka też jest niezłym wynikiem. Obaj muszą jednak jeszcze sporo pracować by stać się czołowymi postaciami Orląt i ligi.

Na wiosnę często też występowali Michał Purzycki, Michał Gryczka I Krzysztof Kierych. W grze tego ostatniego nie było widać, że dotąd grał jedynie w okręgówce. Skutecznie radził sobie z rywalami i rozbijaniem ich ataków, a jak trzeba było potrafił też strzelać ładne gole.

Mateusz Wysokiński łapał się do składu dopóki nie zaczął pracować, co uniemożliwiło mu regularne treningi.

Pozostali piłkarze stanowili raczej uzupełnienie składu.

 

Jakub Bulak - na wiosnę debiutował, ale zaliczył większość spotkań w pełym wymiarze czasowym. /fot.W.Szczęśniak/

Przejdźmy teraz do statystyki. Orlęta zajęły trzecie miejsce w lidze. Zdobywając 59 punktów, w tym 3pkt za walkower z Huraganem Międzyrzec Podlaski. Zanotowaliśmy 11pkt stratę do zwycięzcy ligi Orląt Radzyń i 6 pkt do drugiego miejsca premiującego awansem Stal Kraśnik. Strzeliliśmy 48 bramek (plus 3 za walkower), a straciliśmy 22. Pod względem ataku zajęliśmy 4 miejsce. Lepsze obrony miały natomiast Orlęta Radzyń i Lewart Lubartów. Pierwszy raz od lat mieliśmy lepszy bilans meczów wyjazdowych, a niżeli domowych. Cieniem na mecze w Łukowie położyły się porażki ze Stalą, Włodawianką i Spartą na wiosnę. W ogólnej tabeli wyprzedziliśmy Lubliniankę Lublin o 1 pkt. W tabeli rundy jesiennej zajmowaliśmy 4 miejsce ze stratą 3 pkt do 2 miejsca (Stali Kraśnik). Zatem poprawiliśmy lokatę, ale zwiększyliśmy różnicę punktową.

W tabeli rundy wiosennej zajęliśmy 6 miejsce (najlepszy był Lewart) i zdobyliśmy 29 pkt (jeden mniej niż jesienią).  Bilans bramkowy 31-14 (wliczając walkower 3-0), jesienią był 21-8. Zatem widać, że poprawa skuteczności zaowocowała słabszą defensywą. Aczkolwiek nie można tak mówić, gdyż przyczyny raczej należy szukać w kadrze zespołu i różnicach między wiosną a jesienią.

W sumie w tym sezonie w IV lidze wystąpiło 30 zawodników Orląt, w tym aż czterech bramkarzy. Do rozegrania było 29 spotkań czyli 2610 minut. Najwięcej na boisku przebywał Sylwester Buga 2263 minut. Zaraz za nim znalazł się Artur Gaj 2216 min. Barierę 2000 przekroczył jeszcze Michał Szewczak (2113), a blisko był Włodzimierz Lisiewicz (1930). Liderzy z jesieni Piotr Ozygała i Maciej Wryk nie powiększyli swoich wyników, ale i tak zajęli miejsca odpowiednio 9 i 10.

We wszystkich meczach brał udział jedynie Artur Gaj, dzięki czemu powtórzył wynik z ubiegłego sezonu, kiedy również grał we wszystkich meczach i również to było 29 spotkań (wtedy my oddaliśmy walkowera Chełmiance). Artur był też najczęściej wybiegającym w pierwszej jedenastce zawodnikiem Orląt. Na 29 meczów 26 rozpoczynał od początku, w tym wszystkie na wiosnę. Zaraz za nim byli Sylwester Buga (25) i Michał Szewczak (24). Wszystkie swoje mecze w podstawowym składzie rozpoczynali Włodzimierz Lisiewicz (22), Paweł Szlaski (20), Sebastian Izdebski (16), Piotr Ozygała (15), Maciej Wryk (14), Jakub Bulak (13), Paweł Grula (12),  Michał Gryczka (9), Piotr Łuszczyk (2), Michał Stępniak (1).

 

W pełnym wymiarze czasowym 90 minut najwięcej meczów rozegrali Michał Szewczak (22) i Włodzimierz Lisiewicz (21). Zmieniani byli najczęściej Artur Gaj (15) i Sylwester Buga (13), za to Michał Purzycki (13) i Arkadiusz Wróbel (12) najczęściej wchodzili z ławki.

Lisiewicz, Matuszewski, Szlaski, Kiryło i Kierych dostali czerwone kartki. Tylko Lisiewicz bezpośrednią.

Debiuty w Orlętach w lidze zanotowali: Bulak, Botwina, Markowski, Kierych, Romaniuk, Adamiak, Łuszczyk, Stępniak, Kmieć, Kachniarz.

Najskuteczniejszym strzelcem został pomocnik Sylwester Buga. Ciekawostką jest, że Buga strzelił w rundzie jesiennej strzelił dwie bramki w ostatnim meczu przeciwko Unii Bełżyce, a kolejne jedenaście już na wiosnę w 13 występach! Zatem przez pierwszych 14 meczów ani razu nie trafił do bramki by w kolejnych 14 aż 13 razy wpakować piłkę do siatki. Siedem goli zdobył Artur Gaj, sześć Łukasz Kiryło, a po cztery Piotr Ozygała i Michał Botwina. W sumie strzelało aż 15 piłkarzy.

Pierwsze gole zdobyli: Botwina, Kierych, Markowski, Purzycki, Przeździak i Fortuna.

Część zawodników rzadziej pojawiających się w lidze otrzymywało więcej szans w Pucharze Polski, gdzie rozegraliśmy trzy spotkania (dwa zwycięstwa i porażka). We wszystkich meczach od początku do końca grali właśnie tacy zawodnicy – Piotr Fortuna i Rafał Przeździak. W Pucharze zagrało 20 zawodników i czterech z nich zdobyło po bramce.

Statystyka występów IV liga – Legenda:

Białe wypełnienie – mecz w pełnym wymiarze czasowym
Żółte wypełnienie – mecz od pierwszej minuty ze zmianą
Fioletowe wypełnienie – wejście zawodnika z ławki rezerwowych
Czerwone wypełnienie – czerwona kartka
M – wszystkie mecze
90 - mecze w pełnym wymiarze czasowym
11 – mecze od pierwszej minuty
Z – mecze ze zmianą
R – mecze z wejściem  ławki rezerwowych
CK – czerwone kartki

Kliknij by powiększyć:

 

 

Statystyka bramek IV liga – Legenda:

Żółte wypełnienie – bramki gdy zawodnik występował w podstawowym składzie
Fioletowe wypełnienie – bramki gdy zawodnik wszedł z ławki rezerwowych
P - bramki gdy zawodnik występował w podstawowym składzie
R - bramki gdy zawodnik wszedł z ławki rezerwowych

Kilknij by powiększyć:

 


Statystyka występów Puchar Polski – Legenda:

Białe wypełnienie – mecz w pełnym wymiarze czasowym
Żółte wypełnienie – mecz od pierwszej minuty ze zmianą
Fioletowe wypełnienie – wejście zawodnika z ławki rezerwowych
Czerwone wypełnienie – czerwona kartka
M – wszystkie mecze
90 - mecze w pełnym wymiarze czasowym
11 – mecze od pierwszej minuty
Z – mecze ze zmianą
R – mecze z wejściem  ławki rezerwowych
CK – czerwone kartki
* Michał Purzycki wszedł na zmianę ale przed końcem meczu dostał czerwoną kartkę 

Kilknij by powiększyć:

 

 

Statystyka bramek Puchar Polski – Legenda:

Żółte wypełnienie – bramki gdy zawodnik występował w podstawowym składzie
Fioletowe wypełnienie – bramki gdy zawodnik wszedł z ławki rezerwowych
P - bramki gdy zawodnik występował w podstawowym składzie
R - bramki gdy zawodnik wszedł z ławki rezerwowych

Kilknij by powiększyć:

 

P.S Przygotowując podsumowanie całe roku nie trudno coś przeoczyć, tak więc zapewne w/w tekście brakuje niektórych faktów za co serdecznie przepraszamy. I oprócz liczb jest to podsumowanie subiektywne.

Opracowanie własne orleta.lukow.pl

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał