Pełna treść newsa
Wtorek, 27 marca 2012 16:40; autor: Dev
Sebastian Matuszewski po meczu z Roztoczem

O komentarz do wygranego 3:1 meczu z Roztoczem Szczebrzeszyn poprosiliśmy Sebastiana Matuszewskiego.  Pomocnik Orląt Łuków w sobotę golem z rzutu wolnego ustalił wynik meczu na 3:1.

Kilka zdań o meczu z Roztoczem Szczebrzeszyn. Był łatwiejszy od tego ze Spartą?
- Jeżeli chodzi o mecz z Roztoczem to podchodziliśmy do niego jak do każdego spotkania. Trener  nauczył nas, że nie należy lekceważyć przeciwnika. Ba, nawet uczulał, że drużyna ze Szczebrzeszyna po klęsce u siebie 0:4 będzie bardziej zdeterminowana aby utrzeć nam nosa i na pewno mecz nie będzie łatwy. I tak rzeczywiście było. W naszym wykonaniu dobre było tylko 15 minut, gdzie całkowicie zdominowaliśmy Roztocze. Objęliśmy zasłużone prowadzenie. Wydawało się, że kolejne bramki to kwestia czasu. Niestety po naszym błędzie gospodarze doprowadzili do wyrównania. Od bramki na 1:1 gra toczyła się w środku pola. Stwarzaliśmy więcej składnych akcji ale brakowało wykończenia. Roztocze ograniczyło się do grania „długiej piłki” i pojedynczych kontr. Podsumowując byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną i nie jest prawdą to co powiedział trener ze Szczebrzeszyna dla Dziennika Wschodniego (Link do wypowiedzi tutaj - przyp. Red.), że remis byłby sprawiedliwy. Przez całe spotkanie gospodarze stworzyli dwie sytuacje pod naszą bramką i oddali jeden strzał po którym padł gol. Wygraliśmy zasłużenie, dzięki konsekwencji i determinacji do zdobycia trzech punktów.

Zdaje się, że po raz pierwszy zdobyłeś gola z rzutu wolnego?
- Zgadza się. Bramka strzelona Roztoczu była pierwszą, którą strzeliłem w walce o punkty z wolnego. Faulowany był Łukasz Kiryło na 25 metrze. Ustawiłem piłkę i strzeliłem prostym podbiciem jak najmocniej mogłem. Piłka dostała fajnej rotacji tzw. „spadający liść”, na początku skręciła w lewo za mur – w tamtą stronę ruch zrobił bramkarz – a w ostatnim etapie odkręciła się w prawy róg bramki. Golkiper nie miał czasu na reakcję. Mimo, że nie mam najlepszych warunków, to jak to mówi trener stopę mam „ułożoną” i jak dobrze trafię w piłkę to ciężko ją złapać. Nie raz mówił aby na meczu spróbować strzelić ale nie było za dużo okazji, albo po prostu ktoś inny próbował. W Szczebrzeszynie udało mi się i wpadła bramka. A gola mogłem strzelić z wolnego pośredniego już w Rejowcu ale piłka trafiła w Kamila Kopcia i wyleciała z bramki.

W niedzielę gracie z Lewartem, który przegrał dwa pierwsze mecze 0:3 i 0:4. Na pewno będzie chciał wreszcie zdobyć punkty. I na dodatek trzeci wyjazd z rzędu. Będzie chyba ciężko?
- Uważam, że nie będzie tam łatwego meczu. I to nie będzie piękny mecz dla kibica. Nastawiamy się na walkę. Wiadomo, że przegrywając dwa razy z rzędu drużyna z Lubartowa będzie chciała odbić się od dna, naszym kosztem. Każdy z nas podchodzi do tego meczu z chłodną głową, pokorą i szacunkiem dla przeciwnika. Mimo, że przegrali dwa spotkania jest to solidna, poukładana drużyna, mająca w swoim składzie dobrych zawodników, którzy potrafią rozstrzygnąć wynik jedną akcją. My natomiast jesteśmy niepokonaną drużyną w lidze i tak chcemy żeby zostało do czerwca. Na pewno serca i zaangażowania do osiągnięcia kompletu punktów nam nie zabraknie.

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał