Pełna treść newsa
Sobota, 25 kwietnia 2009 14:26; autor: Dev
Widmo spadku zagląda w oczy

Orlęta przegrały dzisiaj trzeci mecz z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie w III lidze. Tym razem z Tomasovią 3:0. Sytuacja zaczyna się całkowicie wymykać spod kontroli. Nie dość, że nie wygrywamy spotkań to styl prezentowany przez ekipę jest żenujący. IV liga coraz bliżej. 

Po tej porażce Orlęta zajmują już 14 miejsce, które w tym sezonie oznacza spadek z ligi (Degradacja Stali Poniatowa z II ligi jest praktycznie przesądzona.) Utrzymania nie gwaranuje nawet 12 i 13 pozycja. 


25 kiwetnia 2009, 12:30 - Tomaszów Lubelski
Tomasovia  - Orlęta Łuków 3:0 (1:0)
Ciećko 39, Chwała 53, Pacholarz 80

Tomasovia: Bartoszyk - Banaś, Chwała, Sioma, Skiba, Wawryca (85 Raczkiewicz), Stefanik, Wójcik (74 Baran),  Ciećko, Gozdek (80 Kasperek), Pacholarz (88 Zatorski).

Orlęta:
Lipiec - M. Szewczak, Grula, Janicki, P. Szewczak, Aleksandrowicz (46 Borowik), Wryk (74 Szlaski), Skrzymowski, Marciniak (74 Purzycki), Gaj, Dziewulski (58 Rodak).

żółta kartka: P. Szewczak (Orlęta)

Sędzia: Jarosław Śledź (Biała Podlaska)

Widzów: 400

Relacja:

Historia dotychczasowych meczów pomiędzy Tomasovią a Orlętami Łuków przemawia na korzyść łukowian. Dzisiejszą wygraną 3:0 „niebiesko-biali” poprawili nie tylko statystyki, ale również swoją sytuację w tabeli III ligi. W pierwszych 45 minutach gospodarze długo nie mogli znaleźć recepty na pokonanie Tomasza Lipca, dopiero gol Tomasza Ciećko na kilka minut przed przerwą wprowadził większy spokój w szeregach TKS. Szybko strzelona bramka w drugiej połowie „dobiła” Orlęta, które całkowicie zwątpiły w to, że z Tomaszowa Lubelskiego uda im się wywieźć korzystny rezultat.

W sobotnim meczu w barwach gospodarzy nie mogliśmy zobaczyć Maricna Żurawski. Stało się tak z powodu umowy, jaką zawarły między sobą Tomasovia i Orlęta. W zespole Orląt w porę zdążył się wyleczyć Siergiej Janicki, z kolei kontuzjowany bramkarz Radosław Liczewski nie zagrał z powodu naderwania mięśnia czworogłowego.

Zanim piłkarze obu zespołów przystąpili do sportowej rywalizacji, wszyscy obecni na stadionie uczcili minutą ciszy śmierć Władysława Zaburko, wieloletniego działacza Tomasovii, byłego kierownika zespołu. Pierwszą składną akcją tomaszowianie postraszyli przyjezdnych w 6. minucie. Dośrodkowanie w pole karne Piotra Wójcika doszło do Piotra Gozdka, który wobec nacisku ze strony obrońcy Orląt, nie mógł celnie trafić w piłkę, a ta wyszła na rzut rożny. Goście rozpoczęli mecz ze sporym animuszem, raz za razem przerywając akcje Tomasovii, w efekcie czego sami przeszli do ofensywy. W 13. minucie Rafał Aleksandrowicz ewidentnym faulem przejął piłkę w środku boiska, lecz sędzia Jarosław Śledź ani myślał przerywać grę. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, pomocnik łukowian uderzył z dystansu kilka metrów od słupka. Chcąc szybko zrehabilitować się za nieudaną próbę, Aleksandrowicz minutę później wbiegł w pole karne i z ostrego kąta „oko w oko” z bramkarzem Łukaszem Bartoszykiem posłał piłkę w boczną siatkę. Odpowiedzią gospodarzy była akcja z 15. minuty. Po dośrodkowaniu Przemysława Wawrycy, Gozdek  wyłożył piłkę „jak na tacy” Jarosławowi Pacholarzowi. Mocny strzał wychowanka Wisły Annopol wybronił na raty Lipiec. Skoro nie udało się za pierwszym czy drugim razem, to może wyjdzie przy trzeciej próbie? Z takiego założenia wyszedł Bartosz Stefanik, oddając niesygnalizowany strzał w 20. minucie z odległości około 30 metrów. Wydawało się, że piłka szła tuż pod poprzeczkę bramki przyjezdnych, ostatecznie o centymetry minęła górną konstrukcję bramki i tylko jęk zawodu rozległ się na stadionie. Orlęta tymczasem grały swoje, przeszkadzały jak tylko mogły piłkarzom Tomasovii, niekiedy próbując bardziej zdecydowanych ataków. Jedną z takich sytuacji kibice oglądali w 31. minucie, kiedy to Paweł Grula z 25 metrów uderzył za wysoko. Obraz gry całkowicie zmienił się w 39. minucie. Maciej Banaś wrzucił piłkę z autu na wysokości pola karnego wprost na głowę Pacholarza, który przedłużył jej lot do Ciećko. 21-latek wiedział, co zrobić z futbolówką i po jego główce Tomasovia objęła prowadzenie. W 42. minucie Wawryca miękko dograł w pole karne, gdzie Pacholarz przyjął piłkę na klatkę piersiową i bez namysłu huknął obok bramki. Ostatnim akordem pierwszej połowy był słaby strzał z 10 metrów Wójcika, po dośrodkowaniu Skiby.

Trener Solnica posłał do boju po przerwie Piotra Borowika w miejsce Aleksandrowicza. Na niewiele się to zdało, bowiem Tomasovia wybiła piłkarzom Orląt nadzieje na korzystny wynik już w 53. minucie. Wykonawcą rzutu rożnego był Wójcik i mimo asekuracji ze strony obrońców gości, Łukasz Chwała znalazł sobie trochę wolnego miejsca i głową umieścił piłkę w siatce. Był to już drugi gol w tym spotkaniu, zdobyty po stałym fragmencie gry przez gospodarzy. Podłamane Orlęta musiały przyjmować kolejne ciosy. W 54. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Pacholarz, lecz zamiast podawać na skrzydło do Wawrycy, postanowił sam wykończyć akcję. Nie była to dobra decyzja, bo piłkę po strzale z odległości 20 metrów, wychwycił Lipiec. Jedną z nielicznych sytuacji dla Orląt była ta z 63. minuty. W polu karnym do piłki dopadł Artur Gaj, odegrał do Kamila Marciniaka, który przewrócił się w obrębie szesnastki w wyniku nacisku defensorów TKS. Piłkarze z Łukowa domagali się rzutu karnego, ale sędzia nie był wzruszony ich pretensjami. W 72. minucie Gozdek w wyskoku zagrał piłkę do wychodzącego na czystą pozycję Pacholarza. Napastnik Tomasovii zbyt pochopnie uderzył w światło bramki z 25 metrów, co tylko ułatwiło zadanie stojącemu między słupkami bramki Lipcowi. Po centrze z rzutu rożnego w 76. minucie, Michał Purzycki zakończył akcję płaskim strzałem obok bramki.

120 sekund później kapitalną, 40-metrową piłkę, zagrał do Wawrycy Stefanik, a strzał „Bombla” z najwyższym trudem wybronił bramkarz Orląt. Na 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry wprowadzony w drugiej części gry Baran zagrał do Ciećko, który z kilkunastu metrów uderzeniem po ziemi zmusił Lipca do interwencji. Nie była ona zbyt dobra, bowiem 25-letni golkiper wypuścił futbolówkę przed siebie i z takiego prezentu nie mógł nie skorzystać Pacholarz, strzelając do pustej bramki swojego pierwszego gola w barwach Tomasovii. Zadowoleni z wyniku gracze trenera Kuczyńskiego do końcowego gwizdka kontrolowali to, co się działo na boisko. Ostatnim zrywem Orląt był strzał w 89. minucie z 20 metrów Przemysława Rodaka, wybroniony w efektowny sposób przez Bartoszyka. Już w doliczonym czasie gry tomaszowianie mieli dwie okazje na podwyższenie wyniku spotkania. Zarówno strzały Pawła Zatorskiego, jak i Ciećko obronił Lipiec, chroniąc swój team przed porażką w jeszcze większych rozmiarach.

35 minut dobrej gry – było to zdecydowanie za mało ze strony Orląt na wywalczenie chociażby remisu w dzisiejszej potyczce.

Relacja i wynik live dzięki uprzejmości Redakcji tomasovia.tomaszow.info

 

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał