Pełna treść newsa
Wtorek, 22 grudnia 2009 11:06; autor: Dev
Władysław Świętochowski kończy pracę trenerską

W listopadzie pracę trenerską postanowił zakończyć wybitny zawodnik a potem szkoleniowiec zapasów Władysław Świętochowski, w przeszłości postać nierozłącznie związana z Orlętami Łuków i sekcją zapasów. Z trenerem rozmawia Andrzej Materski.

Kończysz z pracą na macie zapaśniczej?


- Tak, ale jako pierwszy trener. Przepracowałem 40 lat, zdrowie już nie to, co dawniej, struny głosowe zdarte, wrzody na żołądku… Czas pomyśleć o sobie.

Przechodzisz na emeryturę?

- Tak. Nabyłem uprawnienia emerytalne. Oczywiście, nadal zamierzam pomagać w klubie, zająć się trenowaniem młodzików. Chcę trochę przystopować, bo do tej pory wszystkie weekendy i wieczory były zajęte przez wyjazdy, i przez to stałem się pracoholikiem.

W końcu spędzisz więcej czasu z żoną, rodziną?


- Nareszcie, bo małżonka narzeka na moje częste nieobecności, a nie lubi siedzieć sama w domu.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z zapasami?

- W 1961 r. wyjechałem do Olsztyna, by uczęszczać do Technikum Kolejowego, i tam rozpocząłem trenowanie zapasów. Po 5 latach wróciłem do rodzinnych Połowców. Kilka lat występowałem w Podlasiu Białystok, a od 1968 r. rozpocząłem organizację sekcji zapaśniczej w Łukowie, w tamtejszej Łukovii - klubie, który posiadał takie dyscypliny, jak: podnoszenie ciężarów, zapasy oraz piłkę ręczną. Od 1974 r. występowałem w Orlętach Łuków, a od 1999 r. w WLKS.

Co uważasz za swój największy sukces w karierze trenerskiej?

- Było ich sporo, myślę, że około 200. Większość z nich odniosłem w klubie z Siedlec, lepiej zorganizowanym niż Orlęta. W ciągu 10 lat pięciokrotnie wywalczyliśmy ogólnopolską olimpiadę młodzieży, dwukrotnie byliśmy klubowym mistrzem Polski. Zdobyliśmy 93 medale.

Medale to taki namacalny znak tego, co zrobiłeś w WLKS, ale myślę, że nie tylko one trzymały Cię w sali zapaśniczej?

- Na pewno. Zapasy były moją pasją. Być może dlatego pracowałem nie tyle dla zarobku, co satysfakcji. Ta praca wymagała ode mnie bycia non stop przy telefonie, kontaktów z rodzicami, szkołami.

Jakie momenty kariery utkwiły Ci szczególnie w pamięci?

- Pierwszy w 1998 r., kiedy mój syn zdobył mistrzostwo Polski w Łukowie. Drugi to brązowy medal Izy Urban na Mistrzostwach Europy Kadetek w 2007 r.

Co teraz zamierzasz robić?

- Prawdopodobnie będę prowadził zajęcia w pobliżu mojego miejsca zamieszkania, czyli w Gołaszynie, Gręzówce, skąd pochodzi sporo zawodników. Przez wyjazdy do Siedlec zaniedbałem to, co najbliżej mnie.

A zatem jak w piosence: trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść...

- Oczywiście. Trzeba umieć wygrywać, ale też wiedzieć, kiedy ustąpić miejsce młodszym. W WLKS zastąpi mnie Magda Bryk - brązowa medalistka ostatnich mistrzostw Polski, dziewczyna bardzo zaangażowana w zapasy i doskonała zawodniczka posiadająca uprawnienia trenerskie. Niedawno dostała licencję, teraz kończy studia na AWF w Białej Podlaskiej.

Życzę Ci wszystkiego najlepszego, a jednocześnie dziękuję w imieniu sympatyków sportu za to, co zrobiłeś dla zapasów w naszym regionie.

- Dziękuję. Pozdrawiam sympatyków zapasów i wszystkich wielbicieli sportu.



Źródło: Echo Katolickie

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał