Pełna treść newsa
Poniedziałek, 6 kwietnia 2009 10:22; autor: Redakcja
Artur Gaj: Miałem strzelić. Dziękuję kibicom

Zebraliśmy wypowiedzi trenerów i piłkarzy po niedzielnych derbach Orląt Łuków z Orlętami Radzyń.

Dariusz Solnica (Orlęta Łuków):
- Dla mnie ten mecz był zupełnie szczególny, bo rozpocząłem nim nowy etap w swoim życiu. Nie wiem, czy on długo potrwa i czy w ogóle potrwa, czy będę w ogóle się widział w tym zawodzie. Zobaczymy, ale debiut na pewno był wspaniały. Jeszcze z takim przeciwnikiem jak Radzyń - wiadomo, lokalne derby zawsze rządzą się swoimi prawami, dominuje walka. Super, bardzo się cieszę, jestem szczęśliwy i dumny z moich chłopaków. Dali dzisiaj z siebie wszystko, dlatego tez rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść. Powiedziałem chłopakom przed meczem, że o takich sprawach, jak ambicja, wola walki, czy determinacja nie ma w ogóle po co rozmawiać, to jest bez sensu. Jeśli piłkarz nie wyjdzie bez tego na boisko w każdym meczu, to żaden trener mu tego nie wpoi, niczego mu już nie powie. Powiedziałem za to, że ten temat zostawiamy zupełnie z boku, a wy musicie wyjść naładowani emocjonalnie, ale sami przez siebie. To im się udało, zagrali naprawdę bardzo ambitnie. Uważam, że nasze zwycięstwo było jak najbardziej zasłużone. Co do sytuacji z Tarkowskim, to aż trudno mi uwierzyć, że poważnie coś takiego się stało. Chyba tak się raz zdarzyło na mistrzostwach świata, że sędzia z Anglii pokazał podobnie dwie czy trzy żółte kartki, ale żeby dziś coś takiego zdarzyło się na boisku?! Tak szczerze, to nawet nie zdawałem sobie z tego początkowo sprawy, bo to jednak różnica - stać z boku i grać na murawie. Różnica jest kolosalna, dlatego też w pierwszej reakcji umknęło mi to i nie zwróciłem na całą sytuację uwagi.

Marek Majka (trener, Orlęta Radzyń Podl.): - Myślę, że przegraliśmy ten mecz tylko i wyłącznie dlatego, że popełniliśmy zbyt dużo własnych błędów. W pierwszej połowie te błędy polegały na tym, że nie wykorzystaliśmy dwóch doskonałych sytuacji, które powinny zakończyć się bramkami. Natomiast w drugiej połowie popełniliśmy błąd przy sytuacji, po której Orlęta Łuków strzeliły bramkę. W poprzedzającej akcji któryś z łukowian symulował rzut karny, my przechwyciliśmy piłkę, sędzia słusznie nie zagwizdał i wyszliśmy z kontrą. Niestety jeden z naszych zawodników uniósł się trochę i przerwał naszą dobrą akcję. Z tego był rzut wolny, zamieszanie i za chwilę straciliśmy bramkę. Taki błąd po prostu nie może się nam przytrafiać. Szkoda też sytuacji Wołka - nie wykorzystał jej, a później mecz potoczył się już, jak się potoczył.

Artur Gaj (Orlęta Łuków): - Mecz jak to derby, spodziewaliśmy się, że o wszystkim może rozstrzygnąć jedna bramka. Dzisiaj trener powiedział mi przed meczem: "masz strzelić gola", postawił na mnie od samego początku. Zapytał, czy jestem w stanie to zrobić, a ja odpowiedziałem, że tak. Wziąłem to sobie do serca i zrobiłem co trzeba, strzeliłem bramkę. Jesteśmy zadowoleni, bo bardzo długo nie mogliśmy się cieszyć ze zwycięstwa, a dzisiaj, do tego po meczu z Radzyniem, zwycięstwo jest po prostu czymś wspaniałym. Dziękuję kibicom, którzy dopingowali bardzo dzielnie od początku do końca. Zwycięstwo z Radzyniem smakuje lepiej niż każde inne, prosta sprawa - to są przecież derby. Cieszę się, że wygraliśmy, bo ciężko na to zapracowaliśmy.

Rafał Aleksandrowicz (Orlęta Łuków): - Mecz był ciężki, jak to derbowy, ale ogólnie dobry i jesteśmy z niego zadowoleni. Poprzednie mecze nam nie wychodziły, ale z tego naprawdę się cieszymy. Trener nas bardzo dobrze ustawił i efektem tego jest zwycięstwo.

Tadeusz Kurek (kierownik drużyny, Orlęta Łuków): - Szczęście sprzyja lepszym i w tym meczu było po naszej stronie. Pokazaliśmy też, że przy pełnym zaangażowaniu wszystkich piłkarzy potrafimy wygrać

Paweł Pliszka (Orlęta Radzyń Podl.):
- Typowy mecz walki w środku pola z dużą ilością fauli, tak jak przystoi w derbach. Szkoda tej brameczki dla Łukowa, padła jakoś tak z niczego, zawsze w jakiś dziwny sposób tracimy te bramki. Jeżeli nie stracimy gola, jeszcze próbujemy coś grać, prawie nam już wychodzi. Brakuje nam zdobytej bramki, ale jak już sami bramkę stracimy, wtedy gra nam się już ciężko. Cóż, przegraliśmy ten mecz, ale na pewno się nie załamiemy, będziemy dalej walczyć o trzy punkty. Taka jest piłka, tak po prostu dziś wyszło. Gramy jednak dalej, walczymy.

Daniel Syta (Orlęta Radzyń Podl.): - Brakowało dziś z obu stron takiej poukładanej, technicznej gry - jak zwykle w meczach derbowych. Jedna sytuacja zadecydowała o tym, że to gospodarze wygrali ten pojedynek. Staraliśmy się nie przegrać tego meczu, a nawet wywieźć stąd trzy punkty, ale niestety nie udało się. Jeszcze brak nam tego zgrania, zrozumienia na boisku, ale myślę, że z czasem będzie dużo lepiej. Chociaż jeśli chodzi o grę, także dzisiaj nie było najgorzej, stworzyliśmy przecież sytuacje. Teraz chcemy jak najlepiej przygotować się do następnego meczu i ze Spartakusem powalczyć o punkty.


Źródło: orleta-spomlek.pl Dziennik Wschodni

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał