Pełna treść newsa
Poniedziałek, 31 stycznia 2011 17:37; autor: Dev
Z.Biaduń: to zawodnicy walczą na boisku

Poniżej kolejny wywiad ze Zbigniewem Biaduniem, tym razem autorstwa Wspólnoty Łukowskiej. Po raz kolejny możemy w nim przeczytać historię ostatniego miesiąca 2010 roku w Orlętach. Nowy prezes opowiada także o sprawach, które należy uporządkować. Unika jasnych deklaracji odnośnie celów sportowych oraz przyszłości stadionu. 

Dlaczego zdecydował się Pan kandydować na prezesa Orląt?
 
- Na pewno nie z braku zajęcia, czy chęci posiadania kolejnych funkcji. W Łukowie mówi się, że na Orlętach jeszcze dobrze nikt nie wyszedł. A tak naprawdę, zdecydowałem się, bo taka była sugestia burmistrza Dariusza Szustka, wynikająca z potrzeby chwili, aby Stowarzyszenie ŁKS Orlęta Łuków mogło nadal - w miarę normalnie - funkcjonować. 

W światku sportowym osoby zajmujące ostatnio wysokie miejsca w zarządzie klubu były potępiane. Czy nie boi się Pan krytyki ze strony kibiców? 
- Kibiców ani krytyki z ich strony - zwłaszcza jak jest słuszna - nie należy się bać. Z kibicami trzeba rozmawiać i współpracować. Czym byłby sport bez kibiców? Oni są jego integralną częścią. Rzecz w tym, aby wypracować takie formy współdziałania, które sprawią, że na mecze przychodzić będą całe rodziny. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy. Ja jestem otwarty na rozmowy. Do obrzucania mojej osoby inwektywami przez tyle lat nie koniecznie przez kibiców Orląt, też już się przyzwyczaiłem. Nie jest to przyjemne, zwłaszcza jak ktoś jest anonimowym bohaterem w internecie. 

Co zastał Pan w klubie w pierwszych dniach pełnienia funkcji prezesa? 
- Po objęciu funkcji prezesa 29 grudnia zastałem zablokowanie od dwóch miesięcy konto przez ZUS, zobowiązania za pół roku wobec trenerów i za dwa miesiące wobec pracowników, zagrożenie rozliczenia dotacji z Urzędu Miasta w kwocie 410 tys. zł. Nierozliczenie jej do 15 stycznia 2011 roku powodowałoby brak dotacji dla klubu przez najbliższe dwa lata, a więc najprawdopodobniej konieczność ogłoszenia upadłości. Dlatego tak pilne były działania naprawcze. 

Czy to prawda, że stary zarząd zostawił tak duży dług? 
- Tak, to prawda, ten dług wynosi ok 140 tys. zł.Przynajmniej o tylu mówił ustępujący zarząd, a ile jest naprawdę, okaże się po dokładnym sprawdzeniu dokumentów klubu. 

Jakie są najpilniejsze potrzeby klubu? 
- Rozliczenie dotacji z miastem, przygotowanie drużyn do rozgrywek rundy wiosennej, uporządkowanie dokumentacji, zwłaszcza księgowości, złożenie ofert do Urzędu Miasta i rozpoczęcie normalnej pracy nowego zarządu. Musimy również dopracować formy i zasady współpracy stowarzyszenia ŁKS Orlęta Łuków z Biurem Obsługi Sportu przy Ośrodku Kultury i Sportu. 

Zespół zajmuje wysokie miejsce po rundzie jesiennej. Czy drużyna będzie walczyć o awans do trzeciej ligi? 
- Sport polega, między innymi, oprócz rozwoju sprawności fizycznej, na dążeniu do osiągania jak najlepszych wyników. Cieszy wysoka pozycja Orląt po rundzie jesiennej, to duża zasługa trenera Roberta Różańskiego, który będzie w dalszym ciągu prowadził drużynę seniorów. Ale to nie prezes, tylko zawodnicy na boisku walczą o jak najlepsze wyniki. 

Mówi się, że stadion Orląt w przyszłości zmieni swoje miejsce. Jakie jest pana zdanie na ten temat? 
- Pożyjemy, zobaczymy. A tak serio to należy najpierw przeprowadzić bardzo głęboką i szeroką analizę wszystkich za i przeciw. 

Źródło: Wspólnota Łukowska

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał