Pełna treść newsa
Poniedziałek, 24 września 2012 10:49; autor: Dev
Zmiana trenera i co dalej?

Czterech porażek z rzędu nie doznaliśmy nawet podczas sezonu 2008/2009 gdy spadaliśmy z III ligi.  Do tego dochodzą: tylko jedno zwycięstwo, zaledwie pięć strzelonych bramek i przedostatnia pozycja w tabeli. Jest to z pewnością odpowiedni moment by zastanowić się nad przyczynami słabej formy piłkarzy Orląt Łuków. Ale czy moment na nerwowe ruchy i małpowanie innych? Przyczyny obecnej sytuacji są tak złożone, że ciężko oczekiwać by pojedyncze ruchy cokolwiek zmieniły. Wątpliwym by zmiana trenera Roberta Różańskiego o której głosy pojawiają się od kilku kolejek, była lekiem na całe zło w Orlętach. 

Na początek spójrzmy prawdzie w oczy. Kadra Orląt nijak się ma do warunków trzecioligowych. Jest w niej dokładnie tylko jeden piłkarz ograny na tym poziomie – 34 letni Dariusz Dziewulski. Kilku zaliczyło epizody w III lidze, a większość grała w IV lidze, okręgówce lub była juniorami. Nie można mieć pretensji do samych piłkarzy, że nie mają doświadczenia bo kiedy mieli je zdobyć? Kiedy Michał Botwina miał okazję grać w III lidze i wykorzystywać każdą sytuację? Jasne, że w wieku 19 lat nie miał, bo zaczynał od A-klasy. Ale teraz i tak jest najbardziej wyróżniającym się naszym piłkarzem w tej lidze. W IV lidze było podobnie, ale po półrocznej adaptacji był już czołowym strzelcem. I wierzymy, że teraz też tak się stanie. Wybraliśmy taką drogę tworzenia drużyny i trzeba jej się trzymać. Nasz przepis na sukces: piłkarze z naszego regionu, najlepiej młodzi. Średnia wieku piłkarzy, którzy zdążyli wystąpić w tym sezonie jest nieco ponad 24 lata. Są drużyny młodsze, budowanie podobnie i lepiej sobie radzące w lidze - min Tomasovia i Stal Mielec, ale one budowane są od lat i na tym poziomie w podobnym składzie grają już któryś sezon i teraz zaczynają zbierać tego efekty. Stal Mielec w czterech ostatnich sezonach zajmowała lokaty blisko spadku: 11, 13, 14, 10, ale cały czas grała w III lidze. W Tomasovii wyróżniają się medaliści mistrzostw Polski juniorów starszych sprzed kilku lat.

Tutaj dochodzimy do kolejnego problemu Orląt. Po pierwsze roztrwonienia kapitału juniorów starszych roczników 1990-91-92 a po drugie przebudowywaniu składu co pół roku. Niby każdy od kilku lat mówił o potrzebie wykorzystania mistrzów województwa, a skończyło się na tym, że w kadrze został tylko Łukasz Kiryło.

Wracając do trenera Roberta Różańskiego spójrzmy w jakich warunkach pracuje. Niemal co rundę ze składu odchodzą podstawowi piłkarze. W IV lidze nie było z tym większego problemu, potrzeba było tylko więcej czasu na poukładanie klocków od nowa. Udało się ugasić pożar gdy piłkarze zastrajkowali i odeszło trzech wcześniej niezastąpionych graczy (Wryk, Grula, Ozygała). W międzyczasie pokazali się też nowi – wcześniej nieznani – Botwina, Bulak czy Soćko. Ale nie można tak w nieskończoność, jednocześnie myśląc o konkretnych celach. Po ostatnim sezonie nie udało się w klubie zatrzymać kolejnych zawodników. W sumie odeszło aż ośmiu, z któych Kamil Kopeć, Michał Gryczka i Mateusz Wysokiński grali regularnie w pierwszym składzie. Może w III lidze nie byliby gwiazdami, ale trener od nowa musiał układać min. linię obrony. Teraz gdy kontuzji doznał Jakub Bulak, a w meczu z Białej nie mógł zagrać Paweł Szlaski mieliśmy w kadrze meczowej zaledwie czterech obrońców! Gdyby nie namówieni w lecie do gry Jakub Jarzynka i Tomasz Jaszczyński to kto by zagrał?

Trener Różański nie ma żadnego pola manewru więc jak tu kierować zmasowany atak w jego stronę? Co ma zmienić w obronie? Śmieszne są też porównania z sąsiadami zza miedzy z Radzynia. Powoływanie się na ich przykład, że zwolnili trenera i od razu mają wyniki jest niedorzeczne. Po pierwsze drużyna z Radzynia działa całkiem w innych warunkach. Może już nie ma tam takiego eldorado jak kilka lat temu i mają swoje problemy organizacyjno-finansowe ale mogą sobie pozwolić na sprowadzanie piłkarzy o już uznanej wartości w naszym regionie jak np. ostatnio Wojciech Hołoweńko. Po drugie Rafał Wej nie miał wcześniej doświadczenia w pracy z seniorami i po prostu mu nie wyszło pierwsze podejście. Podobną sytuację w Radzyniu miał też Robert Różański i też został zwolniony po kilku kolejkach. Po trzecie nikt nie powiedział, że teraz nastąpiła zmiana trenera w Radzyniu i nagle zaczną wygrywać. Przypominam, że w sobotę zagrali ze słabą Chełmianką i mecz im się po prostu ułożył. My na inaugurację mieliśmy dokładnie taką samą sytuację. Rzut karny na samym początku, a potem całkiem ciekawe spotkanie i jeszcze kilka okazji. W sobotę w Radzyniu w 5 i 6 minucie Borysiuk dwa razy strzelił z wolnego i ustawił mecz. Zobaczymy co będzie dalej.

Po czwarte Radzyń mógł sobie pozwolić na ściągnięcie kolejnego trenera z zewnątrz, a u nas zapewne wygrałaby opcja łukowska. Tylko czy tego już nie przerabialiśmy i to po kilka razy? „Giełda” jest ograniczona do kilku znanych nazwisk, które prochu nie wymyśliły i już nie wymyślą. To jest zdecydowanie cofanie się. Jeszcze gorsza opcja by była z „byłym piłkarzem” w roli trenera. Na dzień dobry w III lidze spalił się Rafał Wej i w naszym klubie Dariusz Solnica. 

Wątpliwe by w tych warunkach inny trener nagle odmienił drużynę. A przy Robercie Różańskim zachowana jest ciągłość. Jest szansa, że gdyby nawet nie wyszło to drużyna zostanie zachowana a nie rozpędzona na cztery wiatry, tylko stopniowo wzmacniania. Różański pokazał, że umie wprowadzać młodych piłkarzy do składu, a o to nam przecież chodzi. Śmiało można powiedzieć, ze jest najlepszym szkoleniowcem od lat w Łukowie i pokazał coś nowego z drużyną.

Ostatnia sprawa jest również oczywista, ale mało kto już o tym pamięta. Łatwiej jest napisać anonimowy komentarz w internecie „zwolnić trenera” niż obiektywnie spojrzeć na jakość naszej kadry oraz to z kim gramy. W tamtym sezonie ogrywaliśmy małe kluby z małych miast. Poziom III ligi jest zupełnie inny. Podkarpacie zupełnie nam odjechało, ale tam kilka zespołów wzmocniło się też dzięki upadkowi trzech drużyn, które się wycofały z ligi. Porównując składy np. Izolatora Boguchwała z którym graliśmy niedawno oraz 4 lata temu, to z piłkarzy, którzy wtedy rywalizowali w obu meczach z Orlętami, w obecnej kadrze jest aż dziesięciu zawodników! U nas są to Paweł Szlaski, Dariusz Dziewulski, który wrócił dopiero 1,5 miesiąca temu oraz grający już epizody Artur Gaj. 10 do 3. Chyba wymowne.

Zmiana trenera i co dalej? Kto nam zagwarantuje lepsze wyniki? Kto zechce pracować w takich warunkach? Ten tekst nie jest laurką dla szkoleniowca, tylko oceną sytuacji. Błędy na pewno zostały popełnione, bo przynajmniej w kilku meczach mogliśmy się pokusić o punkty, ale żeby coś zmieniać trzeba mieć konkretny plan. A nie działać chaotycznie i pod publiczkę.

Ostatnia kwestia do poruszenia to organizacja, która znowu kuleje. Znowu są wzajemne pretensje, znowu nie ma pieniędzy. Za pięć dwunasta kazano piłkarzom podpisywać ugody. A wszystko akurat gdy udało nam się wreszcie awansować do III ligi i w przededniu jubileuszu 90-lecia klubu.

W tej chwili wszyscy powinni się wziąć do solidnej pracy byśmy za 9 miesięcy mogli świętować a nie na stypie wzajemnie obrzucać się błotem. Trener by wykrzesać więcej z piłkarzy, gracze by udowodnić wszystkim, że stać ich na więcej, a władze by nie można było zarzucić że czegoś zaniechano. Do końca rundy zostały nam jeszcze ważne mecze. Mimo, że u siebie będziemy gościć faworytów trzeba przestać przegrywać. A na wyjazdach musimy wreszcie się przełamać, szczególnie w Kraśniku i Radzyniu.

zdaniem czytelnikow serwisu
Najczęćciej czytane newsy
Robert Różański w trójce lubelskich trenerów
7 marca 2012 13:43, autor: Dev
Kolejna zmiana prezesa
31 lipca 2012 21:55, autor: Dev
Na Walnym bez niespodzianek. Relacja
21 czerwca 2011 20:59, autor: Dev
Jacek Jakubowski nowym wiceprezesem
13 listopada 2012 13:52, autor: Dev
Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał