Relacja z meczu

Niedziela, 9 października 2011 22:36; dodał: Dev

Ostry trening strzelecki przeprowadziły Orlęta Łuków w dzisiejszym meczu ze Stalą Poniatowa. Nasz zespół wygrał aż 7:0, prowadząc do przerwy już sześcioma bramkami. Hat-tricka ustrzelił Michał Botwina, dwie bramki zdobył Maciej Kachniarz a po jednej Sylwester Buga i ... Włodzimierz Lisiewicz z karnego. Jak to w takich meczach bywa nie brakowało okazji na kolejne gole. Stal Poniatowa przyjechała na mecz w 12 osobowym składzie. Co ciekawe nie był to najwyższy wynik tej kolejki, gdyż Górnik II Łęczna wygrał z Unią Bełżyce 10:0. W tabeli zajmujemy nadal trzecie miejsce razem ze Spartą Rejowiec Fabryczny. Mamy tyle samo punktów ale zdecydowanie lepszy bilans bramkowy. Do Górnika tracimy 3 pkt, a do Lublinianki 10pkt. Cała czołówka w tej serii solidarnie wygrała swoje mecze. Zapis relacji live na Twitterze.

Mając w pamięci remisowe mecze Orląt teraz przed każdym kolejnym spotkaniem podchodzimy do rywala z dozą niepewności. Nawet w kontekście Stali Poniatowa, która mocno dołuje w tym sezonie i jeszcze nie wygrała meczu. Wiadomo bowiem, że gdy przyjeżdża taki outsider to przede wszystkim myśli o obronie. A forsowanie bloku obronnego drużyny skoncentrowanej wyłącznie na defensywie to nie jest ulubione zadanie żadnego zespołu. Stal Poniatowa przyjechała do Łukowa z zaledwie jednym rezerwowym, który i tak wszedł na boisko dopiero w końcówce meczu. Nasza drużyna przystąpiła do meczu z aż czteroma zmianami w porównaniu do wyjściowej jedenastki w Rykach. Pawła Szlaskiego zastąpił Kamil Witkowski, Rafał Przeździak Sebastiana Matuszewskiego, a w ataku od pierwszej minuty zagrali Kamil Kopeć i Maciej Kachniarz(za Łukasa Kiryło i Michała Purzyckiego). Strzałem w dziesiątkę okazało się postawienie na Kachniarza. W pierwszej połowie znakomicie współpracował on zSylwesterm Bugą i Michałem Botwiną. Już w piątej minucie w sytuacji sam na sam trafił w słupek. W 14 minucie ponownie otrzymał podanie ze środka, przyjęciem wypuścił sobie piłkę, zgubił obronę i pewnym strzałem pokonał bramkarza Stali. Dwie minuty później piłkę w pole karne posłał Michał Gryczka, i w pozornie niegroźnej sytuacji bramkarz Stali o mało nie sprokurował gola. Od 24 minuty przez ponad kwadrans mieliśmy kanonadę Orląt. Najpierw Kachniarz, który mógł sam strzelać na bramkę mocno podał górą piłkę do Botwiny, a ten nabiegając z pierwszej piłki strzelił do siatki. Dwóch młodych skrzydłowych może być z siebie bardzo zadowolonych za tą akcję. Za chwilę Botwina nieco popsuł sobie ocenę marnując sytuację sam na sam (tak długo zwlekał ze strzałem, że w końcu bramkarz odebrał mu piłkę). 

W tle "załamka" golkipera Stali po kolejnym golu dla Orląt.

Kolejne minuty to słaba postawa golkipera gości. Jego niedokładne podanie do obrońcy, po którym Buga odebrał futbolówkę defensorowi, zakończyło się trzecią bramką dla Orląt. Buga nie miał problemów po przejęciu ze strzeleniem gola. To była jedyna bramka Sylwestra tego dnia, ale niemal przy każdej dla Orląt miał udział i na boisku było go pełno. W 31 minucie Buga trafia w bramkarza, ale do odbitej piłki dopada Botwina i strzela na 4:0. Orlęta nie zwalniają, Buga w pełnym biegu centruje na głowę Kopcia ale ten strzela nad poprzeczką. 37 minuta to piąta bramka. Buga z linii końcowej do niekrytego Botwiny, który dopełnia formalności. Tak jak w 40 minucie Kachniarz, który dobijał strzał Botwiny i zrobiło się 6:0. Okazję miał też Krzysztof Kierych (głową nad bramką, świetne podanie Botwiny). Po zmianie stron trener Robert Różański słusznie dał odpocząć Kachniarzowi i Botwinie, których kompletnie nie potrafili upilnować obrońcy gości. I tak w drugiej połowie brakowało nieco ich szybkich, oskrzydlających akcji. Częściej piłka po prostu wędrowała w pole karne a tam w dużym zamieszaniu, ktoś próbował ją wpakować do siatki. W 59 minucie sędzia za faul dyktuje jedenastkę, a do piłki zachęcany przez kibiców podchodzi … bramkarz Włodzimierz Lisiewicz! Silny strzał pod poprzeczkę i Lisiewicz zdobywa swoją pierwszą bramkę dla Orląt i siódmą w tym meczu. A z trybun rozbrzmiewa „Włodek gol allez allez”.

Włodzimierz Lisiewicz pokonuje swojego vis a vis pewnym strzałem z karnego...

... i za chwilę odbiera gratulacje od kolegów i kibiców.

To była praktycznie jedyna aktywność w tym meczu naszego bramkarza. Poza tym wyłapał dwa podania ze skrzydła. Stal praktycznie nie atakowała. Dawno nie oglądaliśmy tak jednostronnego spotkania. Gdyby naprzeciw jedenastki Stali stanęła jakaś bardziej ofensywnie usposobiona drużyna bramek spokojnie mogłoby być kilkanaście. Ostatnie pół godziny to nadal ataki ale albo za wcześniejsze błędy rehabilitował się bramkarz albo brakowało nam szczęścia. W 65 minucie Michał Purzycki zwodem świetnie oszukał obrońcę wystawił piłkę do środka, ale strzał Bugi natrafił na nogę obrońcy. Innym razem Buga strzelił wysoko nad bramką. Orlęta zdobyły też ósmego gola ale sędzia odgwizdał spalonego.

Podsumowując ten mecz musiał zakończyć się takim wynikiem. Rywal jest w ogromnym kryzysie i wyraźnie odstawał od naszego zespołu. Orlęta poprawiły stosunek bramkowy i po raz kolejny nie straciły gola. Oby tylko się nie wystrzelały przed kolejnymi ważnymi meczami ligowymi. Nie ma też co popadać w hurraoptymizm bo w wielu akcjach nasi zawodnicy po prostu mieli bardzo dużo swobody i pozostawieni byli bez opieki. Dzięki czemu mieli więcej czasu na skuteczne wykończenie akcji.

IV liga lubelska, 9 października 2011, 15:00 - Łuków
Orlęta Łuków - Stal Poniatowa 7:0 (6:0)
Kachniarz 14, 40, Botwina 24, 31, 47, Buga 28, Lisiewicz 59 (karny)

Orlęta: Lisiewicz - Gryczka (62 Sterna, Padysz, Bulak, Witkowski - Kierych (62 Przeździak), Matuszewski - Buga - Kachniarz (46 Purzycki), Kopeć, Botwina (46 Kiryło)

Stal Poniatowa:  Ruta – D. Wojnicki (74 Herda), Młyniec, Węgorowski, Gołofit, Pietras, K. Wojnicki, Zieliński, Niezbecki, Wieczorek, Grzesiak. 

Żółta kartka: Pietras (Stal Poniatowa)

Sędzia: Grzegorz Pożarowszczyk (Lublin)

Widzów: 300

Galeria: Zdjęcia autorstwa Wojtka Szczęśniaka

Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał