Relacja z meczu

Sobota, 7 kwietnia 2012 15:56; dodał: Dev

Orlęta Łuków wygrały z ŁKS Łazy 5:0 w ćwierćfinale Pucharu Polski BOZPN. Nasz zespół skuteczny okazał się dopiero po przerwie, a wszystkie bramki strzelili rezerwowi: Kierych, Kopeć, Fredo, Botwina (dwie). Trener Robert Różański dał szansę zaprezentowania się przede wszystkim zawodnikom rezerwowymi stąd nietypowy skład zespołu. 

Mecz z ŁKS Łazy choć derbowy i o stawkę - jaką był półfinał Pucharu Polski - nie miał za wielu podtekstów. Wszystko przez to, że obu klubom jest ze sobą„po drodze” i stawiają na dobrą współpracę. Ostatnimi czasy co rundę między zespołami występuje wymiana kadr . Choćby strzelcy dwóch pierwszych bramek z dzisiejszego meczu Krzysztof Kierych oraz Kamil Kopeć jeszcze niedawno temu stanowili o sile Łazów, a Artur Gaj też wcześniej tam grał. Z drugiej strony Bartłomiej Szaniawski, Konrad Ozygała, Michał Purzycki, Paweł Biaduń, Michał Gaj, Michał Kmieć mają występy w seniorach Orląt, a wielu z pozostałych grało w juniorach naszego klubu. Ewenementem jest za to Stanisław Chudzik – w przeszłości junior Orląt, do stycznia piłkarz i trener Łazów, od nowego roku kierownik drużyny Orląt, a w dzisiejszym meczu … zawodnik gospodarzy.

Maciej Domański (Orlęta) w starciu z Radosłąwem Izdebskim (ŁKS Łazy)

Nie oznacza to wszytsko oczywiście, że wynik był z góry znany. W pierwszej połowie gdy na boisku pojawiła się rezerwowa jedenastka Orląt, Łazy dzielnie stawiały opór czwartoligowcom i utrzymywały wynik bezbramkowy. Lekką przewagę miały Orlęta ale Szaniawski dobrze bronił lub z pomocą przychodziło mu szczęście. Dużo zamieszania było po stałych fragmentach gry z uwagi na wąskie boisko w Łazach. Murawa nie sprzyjała efektownej grze z klepki, oglądaliśmy za to kilka strzałów z dystansu. Od początku meczu wystąpił Artur Gaj i to był pierwszy występ w oficjalnym meczu Artura od czerwca ubiegłego roku. Po urazie nie ma już chyba śladu ale nasz napastnik potrzebuje jeszcze czasu by dojść do formy. Szansę od pierwszej minuty dostali też inni. Parę stoperów tworzyli Jakub Bulak i Włodzimierz Wrzosek, a na lewej obronie wystąpił… Łukasz Kiryło i nastawiony był mocno ofensywnie. Także dalej od bramki mieliśmy nowe twarze. W pomocy zagrali Damian Soćko i Rafał Przeździak, na skrzydleMaciej Domański, a w ataku Michał Osiak. Dwaj ostatni gracze ze Stoczka Łukowskiego występowali przez pierwsze 45 minut. Domańskiego zapamiętaliśmy z odważnych szarż lewym skrzydłem i rywalizacji z byłym juniorem Orląt Radosławem Izdebskim. Osiak natomiast wyróżnił się efektownym dryblingiem, ale po minięciu kilku zawodników nie dał rady strzelić gola. Na początku spotkania urazu ręki doznał Jakub Bulak, wprawdzie dotrwał do końca ale jego skutki odczuwał jeszcze po meczu. Groźnie wyglądało też starcie obrońcy z Łazów z Łukaszem Kiryło, ale skończyło się na chwilowym bólu i krzyku.
W pierwszej połowie piłkarze ŁKS Łazy mieli też pretensje o nie podyktowanie jedenastki po faulu na Michale Purzyckim. Sytuacja była sporna, Purzyk wykonał efektowne nurkowanie ale być może był powstrzymywany nie do końca prawidłowo.

Po zmianie stron weszli trzej podstawowi zawodnicy Orląt – Michał Botwina, Kierych, Kopeć oraz debiutant Mateusz Fredo. I to bardzo ożywiło naszą grę w ataku. Wystarczy powiedzieć, że cała czwórka strzeliła wszystkie gole. Najpierw rywala napoczął Krzysztof Kierych  - z pół dystansu strzelił na 1:0. Zanim padła bramka mieliśmy jeszcze 3 inne sytuacje. Najpierw Damian Soćko strzelił nad bramką, potem Maciej Kachniarz trafił w poprzeczkę (dobitka Botwiny nad bramką), a potem znowu Soćko w dobrej sytuacji głową nie trafił do siatki.

Łukasz Kiryło zagrał nietypowo na lewej obronie

Na 2:0 podwyższył Kamil Kopeć. Znakomitym prostopadłym podaniem popisał się Soćko. Botwina ze skrzydła podał do Kopcia, ten spokojnie obrócił się i pokonał Szaniawskiego. Trzeci gol to indywidualna szarża Mateusza Fredo i uderzenie obok bramkarza. W odpowiedzi Piotr Safiański strzelił w słupek. Końcówka należała ponownie do Orląt. Do ataku podłączył się Łukasz Kiryło, jego strzał trafił w słupek ale z dobitką głową zdążył Michał Botwina i mieliśmy 4-0, minutę później ponownie Botwina ustalił wynik. Kierych świetnie wypatrzył Kamila Kopcia. Napastnik Orląt mógł strzelać sam ale jeszcze wystawił patelnię do byłego gracza Bizona Jeleniec i mieliśmy 5-0.

Do przerwy mecz był wyrównany, po zmianie stron gospodarze opadli z sił, a rezerwowi Orląt dobili rywala. W półfinale Orlęta zmierzą się z lepszymi z meczu Dąb Dębowa Kłoda – Podlasie Biała Podlaska. W środę po świętach odrabiamy ligowe zaległości. O 16:30 w Lubartowie gramy z Lewartem o powrót na fotel wicelidera.

Puchar Polski BOZPN, 7 kwietnia 2012, 11:00 - Łazy
ŁKS Łazy - Orlęta Łuków 0:5 (0:0)
Kierych 50, Kopeć 66, Fredo 72, Botwina 89, 90

Orlęta: Osial - Wysokiński, Bulak, Wrzosek, Kiryło - Przeździak, Soćko, Osiak (46 Kierych), Kachniarz (60 Fredo), Domański (46 Botwina), Gaj (46 Kopeć)

ŁKS Łazy: Szanawski - Sadło, Ochnio (80 Kucharski), Momot, Izdebski (65 Tchórzewski), Baka (46 Ozygała), Chudzik, Safiański, P.Szaniawski (55 Biaduń), Kmieć, Purzycki

Widzów: 150

Sędzia: Ignaciuk (Biała Podlaska)

Galeria: Zdjęcia autorstwa Wojtka Szczęśniaka (kliknij)

Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał