Relacja z meczu

Wtorek, 25 maja 2010 14:13; dodał: Dev

W finale Pucharu Polski na szczeblu BOZPN spotkali się odwieczni rywale walczący o dominację w okręgu. Orlęta Łuków podejmowały na własnym stadionie AZS Podlasie Biała Podlaska. Przed tym meczem Orlęta legitymowały się wspaniałą passą meczów na wiosnę jak i rekordem spotkań bez porażki na własnym obiekcie. AZS natomiast fatalnie radził sobie na własnym boisku, ale za to na wyjazdach pokonywały rywali jak chciał.
Trener Suchodolski bardzo zachowawczo ustawił zespół w pierwszej części spotkania. W ataku biegał osamotniony Artur Gaj, który nie mógł liczyć na żadne wsparcie od kolegów. Pomoc ŁKS-u została bardzo zagęszczona, wystąpiło w niej też aż trzech młodych zawodników, którzy zwykle wchodzą na zmiany. Taka ostrożna taktyka nie mogła wiele krzywdy zrobić trzecioligowcom. Wbrew zapowiedzią skład rywali tylko nieznacznie odbiegał od ligowej jedenastki. Na nasze nieszczęście w barwach biało-zielonych zagrał Piotr Wilawer, którego powoli można nazywać katem Orląt. Półtora roku temu strzelił dwie bramki Orlętom grając jeszcze w barwach Orląt Radzyń. W środę również ukłuł łukowską obronę. Nieszczęście rozpoczęło się od … kontry Łukowa. Na bramkę popędził Artur Gaj, ale jak już wspominaliśmy był osamotniony pod bramką AZS-u. Nie pozostało mu nic innego jak wdać się w drybling, który zakończył się fiaskiem i stratą. Tym razem z kontrą ruszyło Podlasie, Rafał Przeździak nie zdołał przerwać akcji, piłka została przerzucona na lewą stronę, a do dośrodkowania wyżej od Pawła Gruli wyskoczył Wilawer i strzelił nie do obrony.
Na tym można podsumować ataki ofensywne obu drużyn. Przewagę mieli goście, zagrożenie stwarzali najczęściej po rzutach rożnych, ale nie na tyle duże by z piłkami nie radził sobie Mateusz Oszust i kibice żółto-czerwonych musieli drżeć o utratę kolejnej bramki.
Po zmianie stron Orlęta nie miały już czego bronić, więc trener wprowadził aż trzech rezerwowych (nominalnie podstawowych zawodników) i gra zmieniła obraz. Sylwester Buga, Łukasz Kiryło i Sebastian Matuszewski rozruszali poczynania Orląt. Tak dobrych 20 minut jakie po przerwie zaprezentowały Orlęta w tej rundzie jeszcze nie oglądaliśmy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W polu karnym szarżował Gaj, piłkę na chwilę przejęli obrońcy, ale jak z pod ziemi wyskoczył Kiryło, zabrał futbolówkę i bez litości strzelił obok słupka. Na stadionie euforia tym bardziej, że za dwie minuty mogło być 2-1, ponownie w roli głównej wystąpił Kiryło ale tym razem nie udało się zdobyć bramki. W międzyczasie jeszcze potężnie uderzył Grula, ale piłka nie wpadła do siatki. Akcje Orląt były szybkie i składne. Znakomicie piłki rozdzielał Sylwester Buga i aż żal, że nie udało się strzelić jeszcze jednego gola. Żal bo w 65 minucie obronie przytrafiła się wielka wpadka. Na dziesiątym metrze kompletnie nie pilnowany Michał Sobiczewski wyskoczył do główki i strzelił obok bezradnego Oszusta. Po tej bramce z Orląt jakby uszło powietrze bo znowu trzeba było odrabiać straty. W tym czasie Podlasie przejęło kontrolę nad wydarzeniami i spokojnie rozbijało nasze ataki czekając na koniec meczu. Orlęta jednak nie spasowały i w końcówce poważnie nastraszyły trzecioligowca. Najpierw Artur Gaj był brzydko faulowany daleko od bramki Podlasia. Gdy napastnik ŁKS-u skakał do gardła z rywalem, pozostali zawodnicy Orląt nie czekając na gwizdek sędziego wznowili grę.



Paweł Szlaski na swoje stronie rywalizował z Markiem Piotrowiczem. Mało brakowało, a strzeliłby bardzo ważną bramkę. /Zdjęcie W.Szczęsniak, więcej w galerii/

Paweł Szlaski popędził prawym skrzydłem i płasko podał przed bramkę, gdzie stało tylko dwóch łukowskich zawodników. Żaden z nich nie potrafił jednak wpakować piłki do siatki, ale i tak gol nie byłby uznany bo sędzia pokazał spalonego. Próbował też swojej szansy Piotr Ozygała ale jego uderzenie trafiło w mur. To samo spotkało Bugę. Wreszcie w doliczonym czasie gry, z pierwszej piłki z dystansu uderzył Paweł Szlaski. Piłka trafiła w poprzeczkę a będący pod bramką Piotr Fortuna nie zdołał jej skutecznie opanować i dobić. Dogrywka była bardzo blisko. Orlęta przegrały ale swojej postawy w II połowie nie mają się co wstydzić. Po meczu zespoły odebrały medale i puchary. Osobno wyróżniono Artura Bożyka i Łukasza Kiryło jako najlepszych w swoich zespołach.

Finał Pucharu Polski BOZPN, 19 maja 2010, 17:00 - Łuków
Orlęta Łuków - AZS Podlasie Biała Podlaska 1:2 (0:1)
Kiryło 50 - Wilawer 24, Sobiczewski 65

Orlęta: Oszust - Szewczak, Ozygała, Grula, Izdebski - Lasota (46 Matuszewski), Wryk, Przeździak (46 Buga), Szlaski, Purzycki (46 Kiryło), Gaj.

Podlasie: Krukowski - Bojarczuk, Bożyk, Woroniecki, Jędrzejuk - Magier (60 Guzek), Litwiniuk, Borysiuk (60 Korneluk), Piotrowicz (75 Jesionek) - Sobiczewski, Wilawer.

żółte kartki: Grula, Szlaski, Wryk, Matuszewski  (Orlęta) - Wilawer, Sobiczewski (Podlasie)

Sędzia: Mariusz Śledź (Biała Podlaska)

Widzów:
350

Galeria: Zdjęcia autorstwa Wojtka Szczęśniaka (kliknij)

Galeria: Zdjęcia portalu biała24.pl (kliknij)

Video: Relacja z półfinału i finału Pucharu Polski w Master TV (kliknij)

Copyright (c) 2009
Design by Sk8ter
PHP by Rafał